Miejsce w wirtualnym świecie dla moich ulubionych ulubień.
czwartek, 27 sierpnia 2009
Urlopowa serweta (2)

Wg. opisu miało starczyć 100g - nie starczyło.... a jest jeszcze 7 okrążeń do końca ;)

Nic innego mi nie pozstaje, jak udać się do pasmanterii z nadzieją, że pani posiada jeszcze tą samą serię kremowej Maxi. Oby....

 

Na pocieszenie dostałam od Ulubionego bukiecik. Mała Potwora oczywiście chciała go przechwycić.....

poniedziałek, 24 sierpnia 2009
Śliwkowa nutella

Znalazłam kiedyś, gdzieś taki przepis:

Składniki:
* 1,25 kg śliwek węgierek
* 0,4 kg cukru
* 40 g gorzkiego kakao
* cukier waniliowy
Śliwki zmielić (np. w maszynce do mielenia). Smażyć z cukrem przez około 2 godziny. Następnie dodać kakao i cukier waniliowy i nadal smażyć do pożądanej gęstości.


Posiadam aktualnie nadmiar śliwek, więc popełniłam na próbę. Wyszły mi trzy słoiczki. Smarowidło bardzo smaczne, smakowało nawet synowi, który jest znany z wybrednego podniebienia. Do jednej porcji dodałam rumu ;)

Naklejki zrobił mi Ulubiony. Postarał się.


Z chrupkim pieczywem i kawą z mlekiem smakuje wybornie:

 

Polecam do spróbowania :))

środa, 19 sierpnia 2009
Urlopowa serweta

Na wyjazd najprościej wziąć szydełko i kłebek nici.

Znalazłam sobie taki oto wzór:

 

I rozpoczełam realizację:

Jeszcze sporo słupków przede mną, ale już widzę, że efekt będzie fajny :)

sobota, 15 sierpnia 2009
Ulubiony Gromit - Gromit Ulubionego

Oboje z Ulubionym mamy pewną słabośc do filmów animowanych. Faworytami są filmy o Wallesie i Gromicie oraz Baranek Shawn. Ostatnio do ulubionych dołączyła seria  Phineas & Ferb.

Natknełam się kiedyś na pewien miły wzorek, dodałam do kolejki oczekujących, aż przyszła na niego pora.

 

Dwa popołudnia i gotowe:

 

I sesja porównawcza:

 

Zakładka jest oczywiście prezentem dla Ulubionego. Bo dlaczego nie ;)

 

 

A przy okazji pozdrawiam Was serdecznie z Białegostoku - spędzamy tu kilka dni urlopu :))

środa, 12 sierpnia 2009
Nagroda od Babci Vilemoo :)

Dostarczona w dniu wczorajszym nagroda od Babci za złapany licznik

Woreczek bardzo milutki, a hafcik równiutki, ślicznikutki, że ahhhhhh.....

Poduszeczkę do igiełek pokochała zaś całym swym serduszkiem moja córeczka.... i raczej już go nie odyskam... Okazało się, że poduszka idealnie pasuje pod główkę pewnej małpki....

 

Dziękuję Baciu Vilemoo za miły upominek!!

 

niedziela, 09 sierpnia 2009
Tajemniczy projekt (4)

Do końca pozastało jeszcze dwa kolorki....

Praca już nie jest zagadką ;)

 

A tymczasem popełniłam zakupy na nowy projekt. Będzie to coś, czym się jeszcze nie zajmowałam.... na razie na etapie przemyśliwań... ale kto wie, co mi z tego wyjdzie. Kupiony len i koronki:

 


A przy kominku miłe candy !!

Częstuje Monika!!

piątek, 07 sierpnia 2009
Zakwitły na biało....

... moje dwa storczyki...

Śliczne są.

Pierwszy:

 

I drugi (zdjęcie fatalne... ale stoi on w kącie na parapecie i mam do niego kiepski dostep, ale nie chcę go przestawiać, bo kwitnące storczyki wyjątkowo nie lubią przenoszenia... wrażliwce ;)

poniedziałek, 03 sierpnia 2009
Zwariowane candy

U babci Vilemoo !!!!

Kto wie - może się uda :))

sobota, 01 sierpnia 2009
Półeczka, wisienki....

Po pierwsze chciałam Wam pokazać nabytek z targu staroci:

 

Niby zmiszczona, niby z lekko obciachowymi zdobieniami z blaszki...... ale jak Ulubiony sią nią zajmie i da jej drugie życie, to na pewno będzie ozdobą mojej kuchni :))

 

 


 

Kilka osób pytało mnie o wisienki....

A więc tak: kupiłam półtora kilkograma wiśni (no... Ulubiony kupił;), umyłam, przebrałam wybierając tylko ładne i zdrowe owoce. Niezastąpiony Ulubiony wydrylował je agrafką. Załadowałam je do wyparzonych słoików, zasypałam niecałym kiloramem cukru i na parapet. Postały tak dwie doby, puściły ładnie sok. Potem zalałam je pół litrem wódeczki. Po dwóch dniach odlałam ciecz, wisienki załadowałam do jednego słoika, zalałam je niewielką ilością owej cieczy i do lodówki. Jako produkt uboczny powstało coś a-la-nalewka-wiśniowa...... grut, że niezła w smaku i na pewno się nie zmarnuje ;)))

A wisienki....... żadne słowa nie oddadzą smaku... trzeba wpaść i spróbować ;)

 

Jak na razie wykorzystałam je do ciasta jogurtowego (jak widać ciasto ma strefę dorosłą i dzieciową ;)

 

No to tylko pozostaje wisnióweczki nalać....

 

free counters